Tumska Dycha pod znakiem trzecich miejsc

Gdy organizatorzy „Tumskiej Dychy” opublikowali informację, że ze względu na remont nadbrzeża zawody odbędą się 22 października na dystansie ok. 7-8 kilometrów, wiedziałem od razu, że każdy zdolny do walki żołnierz „Biegaj z Dymkiem” weźmie udział w tym biegu.

Zapytacie dlaczego? Ano dlatego, że kulminacją tegorocznych startów będzie „Bieg Niepodległości” w Warszawie na dystansie 10 km. Ostatnio moja drużyna startowała w długich, pagórkowatych biegach, czyli: „Półmaratonie Dwóch Mostów” oraz „Biegu Soczewki z BOP”. Zawody na dystansie 7,3 km na 3 tygodnie przed docelowym startem na 10 km idealnie wpisywały się w zaplanowaną przeze mnie politykę startową. Tak więc szybko poszedł mail z informacją, że obowiązkowo startujemy w „Tumskiej Dyszce”.

Odzew zawodników był pozytywny i w liczbie 11 sztuk ekipa stanęła na linii startu. Podkreślałem rolę rozważnej taktyki w tym biegu, ponieważ krótki dystans był złudny. O wyniku w dużej mierze decydował ciężki podbieg na piątym kilometrze. Nie wszyscy posłuchali moich porad, ale nic lepiej nie uczy jak własne błędy 😉

Na starcie stanęła też elita lokalnych biegaczy, kilka ciekawych postaci z Polski (Anna Szyszka, Henryk Kuciejczyk) i czwórka zawodników z Ukrainy.

Świetną formę tej jesieni potwierdziła Aneta Turalska. Aneta przyjechała zmęczona mocnym startem w Półmaratonie w Mławie (życiówka 1:28:08). Jednak ze względu absencję Agnieszki Budek (sprawy osobiste) Aneta postanowiła wystartować i pomóc drużynie.

Aneta pobiegła jak stara wyjadaczka. Nie wikłała się w walkę z dużo mocniejszymi rywalkami. Pobiegła odważnie pierwsze 5 km i w drugiej fazie biegu kontrolowała 3 miejsce w OPEN. Na tej trudnej trasie Aneta osiągnęła średnią 4:02/km, co pokazuje jej klasę i dobrą dyspozycję. Moja sierpecka zawodniczka przeszła w lato chyba jakąś metamorfozę. Kiedyś podawałem ją za przykład szalonej zawodniczki z wielkim talentem, która moje plany traktowała z przymrużeniem oka. Teraz Anetę podaję za przykład tytana treningu, bo opiekuje się małym synkiem, pracuje często po 12-14 godzin dziennie, a mi trudno było znaleźć na jej profilu Polar Flow ostatni opuszczony trening. Biorąc pod uwagę wiek Anety i jej ambicje, to … oby omijały są kontuzje. Reszta jest już w mojej głowie i Anety nogach.

Dlatego mam nadzieję, że tegoroczne sukcesy Agnieszki i Anety będą dobrym przykładem dla nowych zawodników, że „dymkowa zasada 3 T” naprawdę działa!

Na podium w swojej kategorii wiekowej (26-35 lat) stanął nowy nabytek BzD Krzysiek Chętka, którego postępy zaskakują nawet mnie. Krzysiek zastosował się do moich wytycznych co do taktyki biegu, co miało wpływ na dobry rezultat. Zajął 13. miejsce w klasyfikacji OPEN (3 w kategorii) i był najszybszy z moich ludzi. Jeżeli będzie się nadal tak dynamicznie rozwijał, to w przyszłym roku rośnie mi konkurent i partner treningowy w ekipie.

Kolejny raz na trzecim stopniu podium w swojej kategorii wiekowej stanęła moja Iza. Po 3. miejscu w Soczewce teraz znów powalczyła. Tradycyjnie Izka pobiegła perfekcyjnie taktycznie. Trzymała zapas sił na podbieg i tam odjechała swoim rywalkom. W generalce zajęła wysokie 10. miejsce, 5. w płocczankach. Mnie cieszy dobre średnie tempo biegu – 4:51/km na tej trasie to dobry znak przed „Biegiem Niepodległości”. Jeżeli poradzę sobie z urazem kostki, który ciągnie się od „Adrenaline Rush”, to osobiście poprowadzę Izę po nową życiówkę na „Biegu Niepodległości”. Zresztą od kiedy mam kontuzję to Izka na każdych zawodach staje na podium. Chyba czas usunąć się w cień.

W dobrym wyniku Izki udział miał Bartek Domański, który na ostatnich kilometrach biegł razem z nią. Bartek także robi świetne postępy i jestem pozytywnie nastawiony do jego możliwości. Na „Biegu Niepodległości” wraz z Izką wezmę go na hol i ciśniemy po życiówki. Tymczasem w „Tumskiej Dyszce” Bartek zajął 117 miejsce OPEN i 27 w kategorii wiekowej.

Ale wróćmy na moment na szczyt klasyfikacji. Równą formę trzyma całą jesień Łukasz Bucholc. Na Tumskiej Dyszce zajął 17 miejsce oraz 5 w kategorii wiekowej 26-35. Mimo, że mojego weterana trapią już drobne urazy i zmęczenie materiału walczymy jeszcze na „Biegu Niepodległości”.

Z każdym startem rozkręca się Konrad Kowal, który był wynikowo dla mnie największym pozytywnym zaskoczeniem. W kontrolowanym biegu przybiegł bardzo blisko Krzyśka i Łukasza. Wyszła mu dobra średnia 3:52/km co jest dobrą prognozą przed najbliższym startem. Konrad, dzięki treningom i startom z ekipą, zebrał porządną dawkę doświadczenia, które zaprocentuje w pełni w 2018 roku.

Jak się patrzy na zdjęcie Jarka Matacza, to widać, że ten facet ma w sobie fantastyczną moc. Teraz moim zadaniem jest okiełznać tą moc i szkolić go także pod kątem taktycznym. Jarek mocno rozpoczął pierwszą część biegu. Mimo wszystko zdołał uzyskać dobry wynik. Ukończył bieg na 62 miejscu OPEN oraz 19 w kategorii. Tak więc dobre przetarcie przed „Biegiem Niepodległości” zrobione. Teraz pozostaję doszlifować parę niuansów i będzie dobrze.

Razem do mety dobiegli Arek Kozimiński oraz mój tata Stasiek. Arek zmobilizował tatę do mocnego finiszu. Czas taty był ważny dla drużyny ze względu na jego wiek. Mam młodą ekipę, więc jedyną osobą 50+ był mój tata. Pomimo ostatnich kłopotów zdrowotnych zmobilizował się do maksymalnego wysiłku. Dzięki niemu cała drużyna stanęła na podium. W swojej kategorii wiekowej tata zajął 6 miejsce, a Arek 23. Dystans przebiegli średnio po 4:40/km, więc jestem zadowolony.

Jesień nie oszczędza moich zawodniczek. Dwie nowe dziewczyny, Olę Bigorajską i Ewę Rek, wziąłem do drużyny z myślą o wzmocnieniu rywalizacji w damskiej części ekipy. Dziewczyny ambitnie trenują, Ola ma już kilka startów w BzD za sobą. Do Tumskiej Dyszki dziewczyny podeszły z przeziębieniem. Mimo to pobiegały dobre starty – Ewa zajęła 27 miejsce wśród kobiet, a Ola 48. Teraz główne zadanie dla dziewczyn na ten tydzień to … wyleczyć się 😉

Trzy trzecie miejsca uzupełniło trzecie miejsce w drużynówce. W ostatnich zawodach różnice pomiędzy płockimi ekipami są naprawdę nieduże. Na „Tumskiej Dyszce” pierwsze miejsce przegraliśmy z Więckowski Team o 1:27, a drugie z No Age Limit o 25 sekund. Dla mnie trzecie miejsce to duży sukces, bo pomimo braku asów BzD, np.: Pawła Kokockiego, Marcina Dubiela, Agnieszki Budek czy mojej skromnej osoby, „zmiennicy” spisali się dosłownie na medal. Rośnie też poziom rywalizacji drużynowej w regionie, co sprzyja wszystkim ekipom.

Jak burza idzie zawodniczka, która też wzmocniła ekipę w ostatnim czasie. Sandra Sztal wystartowała w Bieg Kobiet Anita Zawsze Pier(w)si na 5 km i ponownie poprawiła swój rekord życiowy na 24:24.

W poprzednim roku planowałem zbudować silną grupę dziewczyn na 47 minut na 10 km. Niestety projekt nie doszedł do skutku. Jeżeli w tą zimę nie powtórzy się plaga ciąż, to myślę, że skład mam skompletowany. Oczywiście liderką grup będzie moja Iza, której do 47 minut jest najbliżej.

Ja tradycyjnie tej jesieni (niestety) wcieliłem się w rolę prowadzącego imprezę. Mam nadzieję, że dałem radę??? Fajnie być spikerem, jeszcze fajniej trenerem. Ale odliczam dni do powrotu na biegowe trasy. Już niedługo „Kołczu” pociągnie „Biegaj z Dymkiem” do zwycięstw!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *