Szybka Trójka i Półmaraton Białystok na piątkę

Zawsze powtarzam moim zawodnikom, że „wszystko wyjdzie na zawodach”. Cieszę się, że ostatni weekend potwierdził, że ciężka praca, którą wykonują na treningach ma sens. W sobotę miałem idealną sposobność, żeby zobaczyć jak wyglądają moim podopieczni na zawodach. Sam nie startowałem, tylko komentowałem biegi, więc mogłem na bieżąco śledzić wydarzenia na bieżni. Każdy z ekipy dostał indywidualne wytyczne i dokładnie wiedział co ma robić. Wtorkowy trening potwierdził, że jest moc, więc w sobotę na zawodach wystarczyło postawić „kropkę nad i”. Na pierwszy ogień poszła Iza. Miała dobą serię, gdzie schowała się w grupie nadającej równe tempo. Niestety po półmetku grupa się rozsypała i Iza musiała nadawać tempo sama, a na plecach siedziały rywalki. Około drugiego kilometra tempo niestety spadło, ale na ostatnim okrążeniu Izka długim finiszem odjechała rywalom z serii i wbiegła na metę z nową życiówką. Czas 13:52.09 jest lepszy od zeszłorocznego o 3 sekundy. Apetyty były przed zawodami większe, ale przy obecnym poziomie Izki o każdą sekundę trzeba będzie mocno popracować na treningach i powalczyć na zawodach. Iza finisz Iza W drugiej serii wystartował nadtrener ekipy Biegaj z Dymkiem, czyli Stasiek. Rano w ramach rozgrzewki zrobił 80 km na rowerze ze średnią prędkością 32 km/h. Pomimo mocnego treningu w nogach i upływu lat Stasiek pokazał, że nadal potrafi szybko biegać. Czas 13:01.53 to niezły rezultat jak na treningowe bieganie. Stasiek Największe emocje zaplanowane były na trzecią serię, gdzie walka toczył się nie tylko o czasy, ale wewnętrzną kolejność w ekipie. Na starcie stanęli: Rober Makówka, Robert Ławnicki, Marek Portalski i Kropek Kołodziejski. Mimo wytycznych Kołcza ostro do przodu wystrzelił Marek Portalski. Jak to na bieżni, tempo pierwszego okrążenia było bardzo mocne, ale w połowie kilometra wszystko się ustabilizowało. Chłopaki załapali się w pociąg i trzymali grupę. Po pierwszym kilometrze musiałem wyciągnąć z grupy Kropka, dla którego tempo 4:00 po kilometrze było zdecydowanie za wolne. Z czasem Łukasz zaczął połykać zawodników przed sobą. Na półmetku międzyczas głównej grupy 6:01, czyli idealnie. Nadzwyczaj dobrze wyglądał Robert Ławnicki. Robert Makówka realizował taktykę trzymając się w środku głównej grupy. Dwa kilometry wyszły głównej grupie w 8:04, więc krzyknąłem „Ławie”, żeby nie kalkulował i poszedł maksa, bo złamanie 12 minut było jeszcze w zasięgu ręki. I tu Robert dosłownie „zmienił przerzutkę”, skończył trening, a zaczął się ścigać. Momentalnie odjechał grupie i zaczął gonić Kropka. Kropek Makówka Marek i Kropek Robert Ł start III seria Walka o  najlepsze rezultaty trwała dosłownie do „krat”. Kropek swoim słynnym finiszem dopadł rywala 20 metrów przed metą. Robert Ławnicki pobiegł ostatni kilometr 3:47, ale gdyby biegał bliżej wewnętrznej części pierwszego toru i nie gwiazdorzył mógłby urwać jeszcze kilka sekund. Zresztą na wideo poniżej widać, że były rezerwy. Po profesorsku bieg rozgrał Robert Makówka, który trzymał się do końca grupy głównej, nie rwał tempa, nie wyprzedzał niepotrzebnie i trzymał się blisko wewnętrznej części pierwszego toru. Nie puścił grupy, a na finiszu dał z siebie wszystko. Dobry bieg wynikowo miał Marek Portalski. 12:36.54 to na trenowania Marka super wynik. Gdyby nie kilka taktycznych błędów, typu szarpane tempo i wyprzedzanie na wirażach, to do urwania było co najmniej 10 sekund.

Podsumowując:

Kropek – 11:46.04 – potwierdził formę z dyszek. Możliwości ma duże, ale na bieżni trzeba umieć biegać. Szybka Trójka potwierdziła, że celem na ten rok jest złamanie 40 minut na dyszkę.

Robert Ławnicki – rok temu pobiegł 12:43, w tym roku 11:52, czyli 51 sekund szybciej. Uważam, że życiówka na 3000 metrów o 3 lub 5 sekund to dla każdego zawodnika sukces, bo tu progresów nie liczy się w minutach. Ale to co zrobił Robert to kosmos! Ciężka, regularna praca na treningach i żelazna dyscyplina przez całą zimą zaczynają procentować. Ale najlepsze biegi dopiero przed Robertem.

Robert Makówka – 12:22.1 – zrobił to co niego należało, pobiegł na 100% możliwości. Bieg idealny taktycznie, przebiegnięty w całości za plecami rywali. Przed Robertem jeszcze dużo pracy, w szczególności zbieranie doświadczenia, ale już widać, że założenia treningowe procentują.

zdjęcia: Jacek Żółtowski  (http://zoltowski.net)

zdjęcia: Jacek Żółtowski (http://zoltowski.net)

Marek Portalski – 12:36.54- u Marka największe rezerwy leżą w taktyce. Czas i 8 miejsce w kategorii wiekowej potwierdzają, że Marek małymi krokami robi postępy. Ten emocjonujący bieg możecie obejrzeć na video poniżej:
W czwartej serii wystartował weteran ekipy BzD, Michał Bąkiewicz. Michał, jako, że nie ma parcia na szkło, to nie został dokooptowany do gwiazdorskiej serii. Bieg Michała nie wyglądał spektakularnie jak kolegów z ekipy. Za to był po prostu najszybszy. Pomimo mocnej stawki Michał wykorzystał plecy zawodnika na swoim poziomie i dzielnie trzymał się przez 6 okrążeń. Na finiszu pokonał kryzys i ambitnie powalczył o pierwszy w tym roku rekord życiowy. Udało się urwać 4 sekundy, co uważam za sukces. To jest oznaka, że forma Michała po wiosennych problemach wraca do normy i teraz z każdym tygodniem będzie lepiej. Czas 11:26.17 daje perspektywy na to, że wkrótce w życiówce Michała na 10 km zmieni się pierwsza cyferka. II Szybka Trójka nie była dla naszej ekipy startem priorytetowym, ale nowym doświadczeniem i dobrym treningiem przed kolejnymi startami na ulicy. Najbliższe tygodnie pokażą, czy koncepcja startu na bieżni się sprawdziła. Poniżej wyniki zawodników BzD: 222 223 224 Pula życiówek nie została wykorzystana w sobotę. W niedzielę w 3. PKO Białystok Półmaraton wystartował Andrzej Kalinowski, który rozpoczął projekt „Korona Półmaratonów Polskich”. Dla mnie było najważniejsze, żeby Andrzej pobiegł na maksa swoich możliwości, bo treningi wskazywały, że stać go na dobry wynik. Andrzej zastosował się do trenerskich porad, równo rozłożył siły i udało się złamać 1:40. Dokładny wynik to 1:39:36. Teraz łatwiej się będzie Andrzejowi startowało, bo poprzeczka została podniesiona odpowiednio wysoko, a ja nie będę miał rozterek, jak piszę tempówki na podstawie prędkości z życiowego półmaratonu. Andrzej Już za tydzień w sobotę walczymy jak zawszę na wielu forontach: rano w Płocku na Biegu Solidarności, wieczorem w Łodzi na „Biegu Ulicą Piotrkowską”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *