Rok 2018 był lepszy od 2017, ale gorszy od 2019.

Rok 2018 był dla mnie rokiem dynamicznym, pełnym zmian. Amplituda nastrojów wahała się zarówno na płaszczyźnie sportowej, prywatnej oraz zawodowej. Na szczęście zmiany te nie odbiły się na jakości naszej drużyny. „Biegaj z Dymkiem” jest projektem mojego życia. Dopóki wystarczy mi sił i zaangażowania, będę go kontynuował i rozwijał.

Rano 25 października urodziła się moja córka Laura. Jest zdrowa i piękna. To przez nią mam obsuwy w relacjach na blogu. Na szczęście życie wraca do normy 🙂

Po narodzinach Laury moi zawodnicy startowali w „Tumskiej Dysze” oraz w 1. Płockim Biegu Niepodległości”.  Każdy z Was zna wyniki biegów, zamieściłem też krótkie relacje na Facebooku. Dlatego nie ma co rozpisywać się na temat tych startów.

Jaki był ten rok dla „Biegaj z Dymkiem”? Na pewno dobry. Lokalnie nie ma zawodów, w których nie mielibyśmy żadnego swojego reprezentanta.

Tradycyjnie wysoki poziom sportowy potwierdziły Gwiazdy, czyli Agnieszka Budek i Aneta Turalska.

Agnieszka po raz kolejny wykonała w swojej karierze wielki krok do przodu.  Poprawiła rekordy życiowe na każdym z dystansów od 3000 metrów do półmaratonu.   Wynik 18:29 na 5 km pokazał, że ma potężne możliwości szybkościowe. Natomiast pięknym przypieczętowaniem sezonu było złamanie 38 minut na 10 km podczas „1. Płockiego Biegu Niepodległości”. Poprzeczka ostro poszła w górę. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Agnieszka chce więcej i szybciej i jest zdeterminowana do mocnego trenowania.

To był dobry rok także dla Anety. Jesienią rok temu jej forma niespodziewanie eksplodowała. Rok 2018 to był rok stabilnej formy. Aneta biegała jak doświadczona zawodniczka. Nie szafowała siłami na cichych biegach. Kilka razy pobiegła na 10 km 40 minut z minimalnym hakiem. Potwierdziła, że ma świetne predyspozycje wytrzymałościowe. Złamała 1:30 na Półmaratonie Dwóch Mostów, a w Mławie potwierdziła ten wynik.

W tym roku o sile „Biegaj z Dymkiem” decydowała często „nowa gwardia”. Największe postępy w perspektywie całego sezonu zrobiły Ewa Rek i Ola Bigorajska. Dziewczyny trenują z równym zaangażowaniem co „Gwiazdy”.  Poziom sportowy Ewy i Oli na początku i na końcu 2018 roku to ziemia a niebo.  Ewka zaczęła sezon z założeniem złamania 50 minut na 10 km.  Od marca w każdym biegu było blisko, ale udało się … 11.11 listopada. To świadczy, z jaką determinacją walczyła Ewka o realizację celu.

Dla Oli wiosna była ciężka. Zaczęło się dobrze na „Biegu Wilczym”, ale później musieliśmy odpuścić mocne trenowanie, bo brakowało przysłowiowej „pary”. Pierwsze jesienne starty były lepsze, ale dopiero po tygodniowym zgrupowaniu życiówki Oli poszybowały w górę. Przede wszystkim progres pojawił się na najważniejszych dystansach, czyli 5 i 10 km. Jesienią Ola zdecydowanie nabrała wiary i pewności siebie.

Warto podkreślić, że wspominana czwórka zawodniczek zajęła premiowane miejsca w „Grand Prix Płocka w biegach”. Dziewczyny zajęły odpowiednio:

– 1. Agnieszka Budek – kat. K-30

– 2. Aneta Turalska – kat. K-20

– 4. Ewa Rek – kat. K-20

– 5. Ola Bigorajska – K-20.

Dobrze zapowiadała się i rozwijała przygoda z bieganiem Sandry Sztal. Osobiście towarzyszyłem Sandrze w jej debiucie na 10 km, gdzie pobiegła 53:18. Ostatnio kariera Sandry trochę przyhamowała, ale liczę na to, że wróci w kolejnym sezonie i zrobi Ewie i Oli skuteczną konkurencję.

Jak burza przez sezon szła (a raczej biegła) Kamila Werner, moja zawodniczka ze Szczecinka. Na 10 km regularnie kręciła się koło 41 minut. Ukoronowaniem sezonu był wynik (który mnie mega-pozytywnie zaskoczył) na Półmaratonie Praskim. Kamila nabiegała nową życiówkę 1:31:18. Z Kamilą też będę współpracować w przyszłym sezonie.  Ją też stać na urwanie z życiówek kilku minut.

dav

W lato ekipę wzmocniła silna zawodniczka: Ania Blachowska, która miała być konkurencją dla Gwiazd. W lipcu Ania wykonała fajną pracę treningową, jednak cały sierpień był stracony przez kontuzję. W najlepszym starcie na moim treningu Ania pobiegła 41:53 na 10 km. To nie jest wszystko ona co ją stać. Na szczęście nasza współpraca będzie kontynuowana w 2019 roku i zapowiadam Wam, że będzie z niej zawodniczka przez duże „Z”.

Bilans 1 start – 1 wygrana to dorobek mojej Izy, która dobrze rozpoczęła sezon na sztafecie „Parking Relay”.  Później, z wiadomego względu, nastąpiła przerwa treningach i startach, ale na pewno w 2019 roku zobaczycie najważniejszą zawodniczkę BzD na zawodach.

Nie jest tajemnicą, że o sile „Biegaj z Dymkiem” decydują kobiety.  Jednak mężczyźni też mieli dużo do powiedzenia. W tym toku kontuzje wykluczyły na cały sezon Marcina Dubiela. Dla Pawła Kokockiego jesień była całkowicie stracona, a ja nie startowałem wiosną. Mimo to pojawili się następcy. Z mężczyzn najbardziej aktywny i wyróżniający był Krzysiek Chętka. O jego poziomie sportowym świadczy wynik 1:21:19 z 13. PZU Półmaratonu Warszawskiego. Facet ma papiery na bieganie. Niestety praca za granicą i ciągłe kontuzje powodują, że jego kariera nie może się rozwinąć. Miałem zaszczyt walczyć z Krzyśkiem ramię w ramię podczas „Biegu św. Dominika” na dystansie 5 km i na własnej skórze poczułem, jaki to walczak.

Jesienią nasz team wzmocnił czołowy zawodnik regionu Paweł Wojtczak. „Przejąłem” Pawła w totalnej rozsypce. W lato wykonaliśmy wspólnie dobrą treningową pracę, która nie oddała do końca na startach jak byśmy chcieli.  Paweł zaliczył dobre biegi, szczególnie w crossach: Gąbin i Soczewka. Na ulicy osiągnął niezłe wyniki. W 2019 roku nadal będziemy współpracować razem i liczę, że dopiero teraz wyciągniemy z Pawła wszystko co najlepsze.

Paweł i Krzysiek byli pewnymi i mocnymi punktami ekipy w klasyfikacjach drużynowych. Jeszcze jak będą bardziej słuchać trenera to razem z „Gwiazdami” zawojujemy nie jedną drużynówkę.

Wiosną dobre wyniki uzyskał Paweł Kokocki. 1:17:20 w półmaratonie i 35:24 na Oshee OWM to już przyzwoity poziom. Niestety kłopoty zdrowotne sprawiły, że w lato i jesienią Paweł był wyłączony z treningów. Na szczęście (dla Ekipy) wraca do regularnych treningów.

Najbardziej zaangażowanym i najrówniej biegającym mężczyzną w ekipie był Jarosław Matacz. Jarek bieganie na dobrym poziomie połączył ze startami w kolarstwie, triathlonie i duathlonie.  Ukoronowaniem mojej współpracy z Jarkiem była nowa życiówka 42:52 na „1. Płockim Biegu Niepodległości”.

Równie dużym zaangażowaniem wykazał się Marek Adamczyk. Zawodnik z „nowego naboru”. Początki Marka były ciężkie. Próbował łączyć biegi przeszkodowe z ulicą. Jednak jesienią skupił się na biegach ulicznych i na „Biegu Niepodległości” pobiegł 48:32. Ze wszystkich moich zawodników chyba Adamczyk i Bartek Domański mają największe rezerwy do poprawy wyników.

Bartek Domański „Półmaratonem Dwóch Mostów” pokazał mi, że jest nie tylko szybki, ale i wytrzymały. Przy minimalnym treningu pobiegł 1:49:09. Jak będzie motywacji i zdrowie to 10 minut do urwania w 2019 roku.

Klasą dla samego siebie był mój przyjaciel Robert Ławnicki, który nie tylko wywindował swoje rekordy życiowe w biegach, ale w powodzeniem (i pierwszymi sukcesami) startował także w triathlonach.

W tym sezonie rozwinąłem działalność poza biegi uliczne. Trenowałem typowego triathlonistę: Tomka Góreckiego. Współpraca dużo dała mi, jak i Tomkowi. Szczególnie mocno Tomek podciągnął się w … bieganiu. W triathlonie głównego celu nie udało się osiągnąć (złamanie 5:00 na PółIronmanie w Borównie), ale ten sezon ogólnie zapisujemy na plus.

Wspomagałem także biegowym planem treningowym czołowego przeszkodowaca Polski  – Przemysława Głoskowskiego. Ze względu na nieprzewidziane problemy na ostatniej przeszkodzie Przemek zajął 2. miejsce w „Biegu Cichociemnych” w Sochaczewie. Jednak w sierpniu, podczas głównego startu – „Biegu Katorżnika” w Lublińcu – Przemek nie dał szans rywalom i drugiego na mecie zawodnika w swojej serii pokonał o 2,5 minuty.

Wiosną przygotowywałem do startu w Orlen Warsaw Marathonie Krzyśka Skroka i Adama Budziło. Pomimo, że w Półmaratonie Warszawskim obydwaj zawodnicy poprawili swoje życiówki, to na maratonie nie pobiegli jak chcieliśmy. Złożyło się na to wiele czynników, m.in.: mocne ostatnie akcenty przed startem oraz niesprzyjająca pogoda na maratonie. Ale w 2019 rok atakujemy maraton raz jeszcze! Tym razem w rozszerzonym składzie…

W tym roku rotacja w ekipie była duża. W barwach drużyny startowali też: Lena Rzepecka, Anka Pogodzińska, Łukasz Bucholc, Konrad Kowal, Marcin Kwiatkowski czy Arek Kozimiński.   Dziewczyny i chłopaki z różnych względów nie startowali całym rokiem, ale liczę na ich aktywne trenowanie w 2019 roku.

Dziękuję też Żanecie Cybulskiej, Małgorzacie Daszkiewicz, Marioli Sudzińskiej, cioci Marysi, Bartkowi Ziemińskiemu i Przemkowi Obarze za gościnne starty w barwach BzD w roku 2018!

To krótkie podsumowanie indywidualnych osiągnięć jakże ciekawego sezonu. W kolejnym wpisie napiszę jeszcze o naszych sukcesach drużynowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *