Półmaraton Dwóch Mostów – rok temu stabilnie, a w tym rewelacyjnie.

Zeszłoroczny Półmaraton Dwóch Mostów przeszedł w naszej ekipie bez większego  echa.  Było kilka dobrych wyników, ale większość zawodników odpuściła start ze względu na inne priorytety sportowe. W tym roku sytuacja uległa diametralnej zmianie. Na starcie stanęła bardzo silna ekipa.

Poza kontuzjowanymi zawodnikami zabrakło jednie Pawła Kokockiego, który tydzień wcześniej uzyskał w Pile 1:18:03 zajmując wysokie, 30 miejsce w klasyfikacji generalnej. Niestety nie udało się poprawić życiówki, ale celem nr 1 dla Pawła jest dobry debiut w maratonie w Poznaniu.

O pogodzie nie będę pisał, bo Ci, którzy byli widzieli, a raczej czuli, jak było. Wielkie gratulacje dla pana prezydenta za podjęcie odważnej decyzji o przyśpieszeniu startu.  Zawodnicy stając na starcie czuli się zdecydowanie pewniej i spokojniej.

Na starcie stanęło dwunastu „dymków”.  Obawiałem się trochę o ekipę, bo wiem, że nie wszyscy dobrze znoszą upały. Na szczęście każdy był dobrze przygotowany i wszyscy bez problemu osiągnęli metę w dobrej kondycji.

A oto uzyskane przez moich zawodników wyniki i mój krótki komentarz:

– Marcin Dubiel – 1:22:19 – 16 OPEN – 2 kat M-20. Bardzo dobry bieg Marcina. Po Szklarskiej Porębie jego dyspozycja była dla mnie największą niewiadomą. Dziewczyny trenowały z pewną rezerwą. Natomiast ja i Marcin trzaskaliśmy po minimum 25 km dziennie. Dla mnie było to osiemnaste zgrupowanie, ale Marcina pierwsze, więc reakcja jego organizmu mogła być różna. Od początku biegliśmy zgodnie z założeniami ramię w ramię. Na 6 km zapytałem jak jest. Marcin odpowiedział, że średnio. Mimo wszystko wspólnie kontynuowaliśmy bieg w bardzo mocnym tempie. Dubiel posiadł bardzo ważną umiejętność: potrafi pobiec bardzo dobry wynik, nawet jak od początku „noga nie podaje”. Jest wielu zawodników, którzy startują dobrze jak mają dobry dzień. W gorsze dni po prostu odpuszczają.  Dubiel, mimo świadomości, że to nie jego dzień, kontynuuje bieg zgodnie z założeniami.  Do 15-16 km ramię w ramię siedzieliśmy na kole chłopakom z TKKF: Rafałowi i Markowi.  Kiedy wrzuciłem wyższy bieg Dubiel zaczął zostawać. Ale walczył dalej ze sobą i dobiegł do mety zaledwie 24 sekundy za mną. To też duża umiejętność przezwyciężyć kryzys i „lecieć swoje”.  Ostatnie tygodnie były dla Marcina bardzo ciężkie treningowo. Teraz, w perspektywie maratonu w Poznaniu, pozostaje tylko utrzymać formę.  Duma mnie rozpiera, w ostatnim czasie rywalizujemy z Marcinem jak równy z równym.

Dubiel na 17 km

Dubiel na 17 km

– Łukasz Bucholc – 1:29:15 – 29 OPEN – kat M-30 -13. Na Łukaszu ciążyła największa presja.  Był uczciwy ze mną, że ostatnio przygotowania nie przebiegają tak jak byśmy sobie tego życzyli. Niestety nie dałem mu wyboru i musiał pobiec w  pierwszym składzie. Sprężył się dla drużyny i pobiegł przyzwoite zawody. Cieszę się, że mogłem na niego liczyć i jak zawsze nie zawiódł.

tak się pije na trasie

tak się pije na trasie

– Agnieszka Budek – 1:31:57 – 3 OPEN. O Agnieszce napisałem na tej stronie tyle ciepłych słów, że nie muszę rozwijać dalej wątku. Dzień przed startem wytypowałem wyniki wszystkich moich zawodników. Agnieszka, jako jedyna, pobiegła szybciej niż planowałem.  Profesjonalistka – tak można w tej chwili określić Agnieszkę. Cieszę się, że Agnieszka w końcu „odczarowała” Dwa Mosty. Była bardzo zdeterminowana do tego startu. Przebiegła 600 km w dwa miesiące, odpuściła komercyjne starty. Trenowała w Szklarskiej dwa razy dziennie.  Ci, którzy znają Agnieszkę wiedzą, że jeszcze wiele osiągnie.

Mistrzyni

Mistrzyni

– Aneta Turalska – 1:37:18 – 10 OPEN. Aneta jak zwykle skuteczna na Dwóch Mostach. W swoim czwartym starcie – tak jak w poprzednich – znów zajęła miejsce w pierwszej dziesiątce.  Profil trasy zdecydowanie jej służy. Aneta ma ogromny potencjał, ale jeszcze dużo pracy przed nami, żeby go w pełni wykorzystać.  Od kiedy z nami jest, pewny punkt ekipy.  Myślę, że praca wykonana w Szklarskiej Porębie dopiero „odda”. Kolejny cel to życiówka na 10 km. Razem z Agnieszką dziewczyny startują na szybkiej trasie w Grudziądzu już 24 września!

czy ta technika może kłamać?

czy ta technika może kłamać?

– Izka – 1:56:45 – 34 OPEN. Jak dobiegłem do mety pierwsza moja myśl skierowała się w stronę Izy. „Jak sobie poradzi w ten upał?”. Kiedy cofnęliśmy się z Dubielem do ZOO, Izka z uśmiechem na twarzy zmierzała do mety.  Co ciekawe Iza startowała w Dwóch Mostach drugi raz. Ostatnio w upalnym 2014 roku, gdzie pobiegła 11 minut wolniej. Izka, podobnie jak Łukasz, też czuła presję po nominacji do pierwszej ekipy. Spisała się jak zawsze na medal.  Przez wakacje bardzo solidne trenowała, więc ukończyła bieg w doskonałej formie.  Teraz szykujemy się na 10 km. Start 2 października na Biegnij Warszawo.

– Michał Bąkiewicz – 1:40:38 – 100 OPEN. Michał poprawił swój najlepszy wynik z Dwóch Mostów.   Szykuje się do maratonu w Poznaniu i dla niego to było główne przetarcie.  Potwierdził równą i wysoką formę. Jak zawsze mało mówi, ale skutecznie pociągnął drugi zespół do premiowanego miejsca.

bakiewicz

Jakby ktoś nie znał, to Bąkiewicz w zielonej koszulce 😉

– Robert Makówka – 1:46:50 – 171 OPEN.  Robert szalał na treningach w sierpniu osiągając fenomenalne osiągi. Niestety ostatnie dni to był spadek formy, a przed samym startem przyplątała się infekcja. Robert znany jest z twardego charakteru, więc nie było mowy o odpuszczeniu startu. Wynik przyzwoity pomimo wyraźnej niedyspozycji. Teraz potrzebnych jest kilka dni odpoczynku i ostatnia prosta do maratonu w Poznaniu.

makowka

Robert na półmetku

– Arek Kozimiński – 1:56:29 – 317 OPEN. Arkowi nie sprzyjało wszystko: dystans, temperatura, trasa. Ale podobnie jak jego koledzy z pierwszego składu powalczył o dobry wynik.  Koło ZOO Izka wyglądała zdecydowanie lepiej od Arka, ale zebrał się, żeby powalczyć jeszcze o wynik. Ja odhaczam bieg Arka na plus, teraz trochę odpoczynku i jedziemy na „Biegnij Warszawo” po dobry wynik na 10 km.

– Arlena Rzepecka – 2:06:30 – 54 OPEN. Lena to jedyny letni transfer, z którego jestem bardzo dumny.  Przykładna w realizaowaniu  planów treningowych. Swój wynik z poprzedniego roku poprawiła o … 29 minut. Jestem zadowolony z Leny, bo wykonała dobry trening przed debiutem w maratonie w Poznaniu. Można powiedzieć, że wychodzimy na ostatnią prostą z przygotowaniami.

Lena po fajrancie

Lena po fajrancie

– Anka Pogodzińska i Zosia Szewczyk – 2:09:45 – 65 i 66 OPEN. Dla każdej z nich start w półmaratonie miał inne znaczenie. Anka ma tych półmaratonów „natrzaskanych” kilka, więc dla niej był to mocny trening pod kątem maratonu. Natomiast Zosia debiutowała i trudno było się spodziewać, co się wydarzy. Na szczęście bardziej doświadczona Anka wzięła pod matczyne skrzydło „młódkę” i wspólnie, w dobrej formie ukończyły zawody. Wielkie podziękowania dla Anki, która sprawdziła się w roli kapitana drugiego składu. Chyba sprawy organizacyjne w naszej korporacji sceduję  na nią 😉
Gratulacje dla Zosi, że ukończyła swój pierwszy półmaraton. To kolejny stopień wtajemniczenia w swojej przygodzie z bieganiem.

Dla mnie ważne jest, że: Anka, Lena, Izka i Zosia nie zostawiły zdrowia na trasie i mogę się dalej cieszyć bieganiem tej jesieni.

zosia

Zosia i Ania na 5 kilometrze

Wyniki 5. Półmaratonu Dwóch Mostów

http://sts-timing.pl/event/5-polmaraton-dwoch-mostow/

Drużynówka

Wprowadzenie klasyfikacji drużynowej wprowadziło smaczek do utartych w Dwóch Mostach  klasyfikacji.  Trochę dziwiły mnie głosy niektórych dużych grup i klubów, że „będą problemy ze skompletowaniem składu”.  Mimo, że stan mojej ekipy można policzyć na palcach u rąk i jednej nogi  od razu wiedziałem, że wystawiamy dwie ekipy. Pierwsza miała walczyć o najwyższe cele, a druga miała walczyć o równie wysokie cele 😉

Ekipa pod nazwą „Wisła Energy Team – Biegaj z Dymkiem” zajęła drugie miejsce. To kolejna perełka do tegorocznej kolekcji trofeów drużynowych. Gratuluję ekipie „Giża Team” mocnego składu. Przegrać z tak utytułowaną ekipą to żaden wstyd. Dla moich zawodników możliwość stanięcia na podium obok Mariusza Giżyńskiego była dużym zaszczytem i przeżyciem. Na pewno w przyszłym roku czeka nas bardzo dużo trenowania, żeby odebrać prymat „Giżom”. Każdy z moich zawodników bardzo się zmobilizował, żeby nie zawieźć kolegów z drużyny. Nie będę ukrywał, że wysokie miejsce „pierwszego garnituru” było wkalkulowane.my-podium

14311463_322482748104344_4329964247982293828_o

Nagrody w ręku kapitanowej

Od początku wprowadzenia drużynówki tłumaczyłem „drugiemu składowi”, że nie są bez szans. Serce (czyli wiara w moich ludzi) oraz rozum (chłodna kalkulacja listy startowej) podpowiadały mi, że trzeba spróbować.  Jak wielka radość zapanowała w ekipie, kiedy spiker Łukasz Panfil wyczytał:” Siódme miejsce, Biegaj z Dymkiem Medic Park Team 2”. Cieszę się, bo to pierwsze zawody w historii naszej ekipy, gdzie wszyscy zawodnicy stanęli na podium.

Gratuluję wszystkim płockim ekipom, które stanęły na podium.  Zdrowa rywalizacja między „teamami” to naprawdę świetna zabawa.

Wisła Energy Team

WET to nowy projekt, który powstał dzięki współpracy z producentem  Wisła Istotonic.  Poza wsparciem materialnym ,włączenie się takiej marki jak „Wisła” w nasze przygotowania,  było dużym kopem motywacyjnym dla moich ludzi. Widziałem, że nikt nie chce zawieść  już na starcie współpracy.  Dziękuję Mikołajowi Łakomskiemu, który bardzo się zaangażował w pomoc drużynie. Same zawody przeżywał równie mocno jak ja.

aneta-tyl

nowe koszulki

Cieszę się, że do Medic Park dołączył kolejny partner wspomagający naszą ekipę.  Mając takie zaplecze możemy osiągnąć znaczenie więcej.

O sobie samym

Od 22 sierpnia do 7 września z małą przerwą siedziałem w górach (sumie to biegałem). Pierwszy rodzinny wyjazd do Wisły był bardziej  adaptacją do tego, co czekało mnie we wrześniu w Szklarskiej Porębie.  W Wiśle, udało zrobić się dwa fajne treningi, a przede wszystkim spędzić czas z rodziną, czego mi bardzo brakowało. Sierpień zamknąłem bilansem 424 km. W Szklarskiej Porębie nie biegaliśmy szybko. Przez pierwsze 4 dni tylko rozbiegania i rytmy. Dopiero przedostatniego dnia na Zakręcie Śmierci zrobiliśmy z Dubielem tempo 3×4 km. Po tym treningu wiedziałem, że na Dwóch Mostach będzie dobrze. Jedynym zaskoczeniem było to, że we wtorek w Szklarskiej było 14 stopni, a w niedzielę w Płocku 28 stopni.  Jak znajdę chwilę czasu to napisze na stronę relację ze Szklarskiej Poręby. Cieszę się, że po raz pierwszy w historii Biegaj z Dymkiem udało się sfinalizować obóz przygotowawczy.

braciaki1

11 km w 3:35

Podczas Półmaratonu Dwóch Mostów czułem się bardzo dobrze. Litry  wylanej na głowę wody skutecznie mnie chłodziły.  Do 12 km czułem się jak na biegu ciągłym w drugim zakresie. Na wale rozpocząłem powolne dochodzenie do Rafała Chodorowkiego. Zależało mi, żeby z nim wygrać, bo to zawodnik z kategorii wiekowej i płocczan. Na Nowym Moście trzymałem się już za Rafałem.  Tempa nie wytrzymał Dubiel, z którym przez 15 km koncentrowaliśmy się, żeby biec jak najbardziej ekonomicznie. Żadnych zrywów, żadnych szaleństw – równo jak na maratonie.  Po zbiegu na Grabówkę zaatakowałem, jednak czułem, że to nie są moje nogi. Po górach straciłem dynamit. Zawsze szpurtem odjeżdżałem rywalom, a na Grabówce cały czas słyszałem krok Rafała kilka metrów za sobą. Liczyłem, że na podbiegach uda się powiększyć przewagę, ale było wprost przeciwnie. Rafał skutecznie skasował moją ucieczkę.  Koło punktu z napojami zacząłem tracić dystans do rywala. Musiałem się pogodzić, że znów w płocczanach zajmę 4 miejsce.  Postanowiłem utrzymać aktualne miejsce i nie żyłować się. W końcu maraton jest priorytetem. Na 20 km na zbiegu w Mostówkę stał mój trener Wojtek Więckowski, którzy krzyknął, że jest ok. To, co stało się 200 metrów dalej, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Moje serce wpadło w potężne palpitacje. Co chwilę przyśpieszało rytm mało nie wyskakując mi z klatki piersiowej, po czym zwalniając obroty. Zwolniłem tempo do 5:00/km. Pierwszy raz w życiu na półmaratonie przeszła mi myśl , żeby iść. Chciałem tak dotruchtać, ale bałem się, czy dam radę.  Na szczęście po kilkuset metrach kryzys minął. Słyszałem kibiców krzyczących za moimi plecami: „Dawaj Marcin”.  Pomyślałem, że wbiegniemy z Dubielem razem na metę. Nagle, jeden z kibiców krzyknął „Dawaj Stanio”. O kurcze, to Marcin Stańczak mnie goni! Postanowiłem sięgnąć do głębszych rezerw i zebrać się, bo miejsce na podium było zagrożone. Do mety dotarłem ostatkiem sił.

zgon

Moment największego kryzysu

na-mecie-ja

za linią mety

Czas 1:21:55, 14 miejsce OPEN i 2 w kategorii M-30. Dla mnie super bieg. Czas mnie zadowala.  Po 8 tygodniach współpracy z Wojtkiem widzę, że jestem już innym zawodnikiem.  Trener powoli, ale skutecznie przeprogramowuje moje ciało z szybkiego „dychacza” na maratończyka.  Kiedyś potrafiłem przyśpieszać i zwalniać na trasie, ale utrzymanie równego tempa było dla mnie problemem. Teraz widzę, że wskoczyłem na wyższy poziom wydolności, która jest potrzebna w maratonie. Czekają mnie jeszcze ciężkie 3 tygodnie. Jest dużo do poprawienia, ale też dużo do stracenia.  Ale jestem dobrej myśli, bo trener wie co robi.

ja-podium

podium w weteranach

Dziękuję wszystkim kibicom, w szczególnie ekipom na Mostówce za głośny doping. To  wspaniałe uczucie słyszeć przez cały bieg „dawaj Dymek”. Dziękuję raz jeszcze, dla takiej publiki chce się ścigać.

Za rok znów będę miał dylemat – spikerować czy biegać…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *