Podsumowanie wiosny 2019

Maszyna wprawiona w ruch kręci się (prawie) sama.

Jesienią 2018 roku w moim życiu miała miejsce „rewolucja październikowa”. W jednego ciągu tygodnia podjąłem nową pracę i urodziło mi się drugie dziecko. Z każdym dniem obowiązków przybywało, ale nadal byłem zdeterminowany, żeby „Biegaj z Dymkiem” się rozwijało. Zastanawiałem się, jaką drogą pójść, jeżeli chodziło o ekipę? Z większością zawodników współpracowałem już dłuższy czas, więc nie potrzebowali prowadzenia za rękę. Kilka osób wypadło ze składu przez kontuzje, lub po prostu skończyli się ścigać. W ich miejsce dokooptowałem dwóch zawodników: Jarka Bieńkowskiego i doświadczonego Maćka Grabowskiego.

Efekty nie były najgorsze. Momentami było ciężko, bo plany pisałem nocami na ostatnią chwilę, a wspólne treningi robiliśmy nieregularnie. Ale ekipa była wyrozumiała, za co Wam serdecznie dziękuję!

Ale do brzegu!

Wiosna zdecydowanie należała do Agnieszki Budek. Jesienią rozmawialiśmy, jak można poprawić wyniki. Ja rezerwy widziałem przede wszystkim w objętości. Agnieszka realizowała treningi od 12 do 22 kilometrów dziennie. W miesiącu dochodziła nawet do kilometrażu na poziomie 350 kilometrów! Zmiany w treningu zaskoczyły. Już pierwszy start na „Maniackiej Dziesiątce” na poziomie 38:31 pokazał, że zima była dobrze przepracowana. Progres w pełni potwierdził „Półmaraton Warszawski”, gdzie Agnieszka nabiegała 1:24:06, poprawiając prawie o 3 minuty życiówkę. Średnia biegu w półmaratonie wyszła Agnieszce 3:59/km. Kolejne starty potwierdziły tylko wysoką formę! Życiówki: 10:34 na 3000 m, 18:19 na 5 km oraz 37:49 nie są działem przypadku. W tej chwili bieganie w tempie 3:50/km nie stanowi dla Agnieszki problemu. Na jesieni znów spróbujemy urwać kolejne cenne sekundy.

Druga moja Gwiazda, Aneta Turalska, wiosną „uciekła” z ulicy. Próbowała różnych dyscyplin: biegów z przeszkodami, przełajów, duathlonu i triathlonu. We wszystkich próbach szło dobrze: drugie miejsca w „Biegu Tropem Wilczym” oraz w „Adrenaline Rush” w Radotkach, drugie miejsca w „Cross Duathlonie Leśne Wydmy” w Nowym Duninowie oraz w „Triathlonie o Puchar Prezydenta Płocka” potwierdziły wszechstronność Anety. Do tego wygrana w crossie” Kwitnących Ogrodów” potwierdziła spore możliwości biegowe! W treningu Aneta poprawiła przede wszystkim parametry wydolnościowe. A że wraca w lato i jesienią na ulicę, to liczę co najmniej na powtórkę formy z 2017 roku 🙂 

Z dobrej strony pokazał się wiosną Krzysiek Chętka. Potwierdził swoje duże możliwości. Jednak ciężka, fizyczna praca i nawracające kontuzje sprawiły, że nie może się w 100% rozwinąć. W Niemczech Krzysiek wygrywa, a Polsce kręci dobre czasy.  Wyniki na poziomie 17:19 na 5 km oraz 36:29 dają nadzieję na szybkie bieganie połówki i maratonu w przyszłości. Krzysiek, podobnie jak ja, wiosną szału w półmaratonie nie nabiegał. Jednak wynik 1:24 powtórzony dwukrotnie świadczy o pewnej stabilizacji formy.

Stabilną formą (aż do Szybkiej Trójki) mogła pochwalić się Ania Blachowska, która jak w zegarku biegała piątki w zakresie 19:51-20:02 (w trzech startach).  Na pewno dużo do pewności siebie dała wygrana w Solcu Kujawskim na 10 km. Dobrą wiosnę Ania zakończyła super występem w „Szybkiej Trójce”, gdzie w debiucie nabiegała 11:13. Głównym celem Ani na jesień jest mocne bieganie 10 km. To oznacza tylko jedno – to będzie pracowite lato.

Rozkręca się Marek Adamczyk, który porzucił plany biegania po błocie i „zakochał się” w ulicy. Na razie na moim treningu podnieśliśmy szybkość Marka, bo poprawił się na 3000 m – 13:08, na 5 km – 22:32 oraz na 10 km – 46:28. Na wyniki na długich dystansach  przyjedzie jeszcze czas. Aczkolwiek do sukcesów dodać można minimalną życiówkę w półmaratonie i ukończenie Rykowiska 36 km. Jesień to będzie poprawkach półmaratonu z wiosny i ucinanie kolejnych sekund na krótszych dystansach.

Zmora Marka Adamczyka w tym sezonie nazywa się Jarek Bieńkowski, który spontanicznie wskoczył do ekipy. I z tego spontanicznego biegania zrobiło się 45:23 na 10 km oraz 1:46 w półmaratonie – już po pół roku trenowania. Teraz jak „pan Sędzia” dobrze przepracuje lato, to możemy jeszcze trochę urwać, bo jak się biega „tysiaka” w 3:43 to są rezerwy na szybkie bieganie.

Duże rezerwy szybkości ma nadal Jarek Matacz, który w triathlonowym treningu pobiegł na 1000 m 3:24! Jego szybkość przełożyła się na dobre wyniki na 5 i 10 km. Jarek swoje życiówki doprowadził do poziomu 20:18 na 5 km i 42:33 na dyszkę. Moc przełożyła się także na sukcesy w duathlonach i triathlonach.  Na jesień do poprawki mamy półmaraton, który obraził się na Jarka na ostatnich 3 kilometrach 😉

Życiówka za życiówką, to była „monotonna” wiosną Ewki Rek.  Zaczęło się od dobrych biegów na 10 km (Poznań 49:48 i OWM 49:11). W końcu Ewka złamała także 2 godziny w półmaratonie (dokładnie 1:58:30). Ale eksplozja forma przyszła na przełomie kwietnia i maja na dystansie 5 km. Na początek doskonała życiówka poprawiona o ponad 1,5 minuty (z 24:36 na 22:56)na Run Toruń, a za 2 tygodnie potwierdzenie wyniku na Biegu Europejskim (23:17). W przypadku Ewki nie pozostaje nic innego, tylko trzymać się nudy i poprawiać kolejne życiówki.

Odwrotną drogą poszła rywalka Ewy, Ola Bigorajska, która miała huśtawkę formy. Od średniego początku z Poznaniu, udało się dojść do zadowalającego 53:27, aby kwiecień zakończyć życiówką na 5 km 25:05. Później dalej szukaliśmy formy na krótszych dystansach. Po długim odpoczynku od 1 lipca startujemy dalej z treningiem. Przed Olą wyjazd do Szklarskiej Poręby, który rok temu dał świetne efekty, liczę, że w tym roku będzie podobnie, a nawet lepiej.

Bartek Domański: ach, ilu już ja miałem takich zawodników z dużymi możliwościami, którym coś nie poszło… Mam nadzieję, że Bartek nie zasili tej grupy, a pójdzie wzorem Budek i Dubiela.  Życiówki: 5 km – 21:03, 10 km – 43:12 oraz połówka 1:39:26 to przyzwoita średnia krajowa. Ale w przypadku Bartka jest dużo do poprawienia. Bartek, jako pierwszy z drużyny rozpoczął jesienne przygotowania na planach. Mam nadzieję, że za sprawą Bartka startów, jesienna średnia krajowa pójdzie w górę.

Nowym zawodnikiem, który dołączył do teamu był Maciej „Graboś” Grabowski, z którym do współpracy układaliśmy się z dobre 3 lata. Przygotowania do OWM szły dość dobrze, starty pośrednie były przyzwoite (10 km w 41:56 oraz połówka 1:31:37), jednak nie udało się nam wstrzelić z dobrą dyspozycją na maraton. Do tego doszły problemy żołądkowe i Maciek kończył bieg marszobiegiem. Mam nadzieję, że robota, która wykonaliśmy razem w zimę odda już w najbliższą jesień.

Warto dodać jeszcze kilka ciekawych startów. Mianowicie po 1,5 rocznej przerwie do startów wrócił Marcin Dubiel  (tak, to ten szybki i wysoki bez parcia na szkło) !!! Marcin ładnie rozpoczął rundę (i zarazem zakończył) w Poznaniu na „Rekordowej Dziesiątce”. Nabiegał trzeci rezultat w życiu 35:41, po czym oddał się treningom. Wiosną zdołał się zmobilizować na sprawdzian na 1000 m – 2:57 i pomógł sztafecie 4×400 metrów zająć 1. miejsce podczas szybkiej trójki.   Co będzie jesienią, tego nie wiedzą nawet Nostradamus z Anatolijem Kaszpirowskim razem wzięci???

W trakcie sezonu do ekipy dołączyła perspektywiczna zawodniczka Weronika Saran, z którą na razie szlifujemy szybkość. W krótkim czasie w biegu na 5 km udało się zejść z 27:08 do 24:43! Jednak najważniejszy cel sezonu dopiero przed Weroniką, czyli Półmaraton Dwóch Mostków.

Ekipę wsparł jeszcze jeden zawodnik, którego personaliów na razie nie zdradzę. Póki co trenuje w domowym zaciszu.

Plany na jesień

Na pewno będziemy obstawiać tradycyjne biegi:
Bieg Św. Dominka w Gdańsku
Bodzanowska Dycha
Bieg Obrońców Płocka
Półmaraton Praski/Praska Piątka
Gąbińska Dziesiątka
Półmaraton Dwóch Mostów
Bieg Soczewki z BOP
Tumska Dycha

Do tego będzie wiele startów indywidualnych, a co za tym idzie – dużo życiówek i miejsc na podium!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *