Moja analiza pierwszego półrocza 2019

Dla mnie to półrocze było wielką niewiadomą. Jesień była pełna dobrych wiadomości. Zmieniłem pracę na lepszą, a za chwilę urodziła mi się piękna i zdrowa córeczka Laura. Obydwa wydarzenia, choć bardzo dobre, sprawiły, że ilość moich obowiązków wzrosła wielokrotnie. Stanąłem przed pytaniem: co dalej z bieganiem???

Priorytetem w bieganiu było kontynuowanie działalności ekipy „Biegaj z Dymkiem”. Jesienią miałem kilkanaście zapytań o współpracę. Zdecydowałem się tylko na 2 osoby. Z Jarkiem łączy mnie znajomość z czasów sędziowskich, a trenowanie takiego zawodnika jak Graboś to zaszczyt i wyzwanie. Reszta dotychczasowych zawodników, z którą współpracowałem ponad rok, znała moje wymagania i oczekiwania, więc wiedziałem, że poradzą sobie pod moim mniejszym nadzorem.

W Nowy Rok wszedłem z pełną determinacją. Już 1 stycznia zrobiłem bieg ciągły w drugim zakresie w Grabnie. W sumie cały styczeń był dość udany treningowo, bo zrobiłem 20 treningów biegowych, na których przebiegłem 260 kilometrów. Zrobiłem aż 9 biegów ciągłych w drugim zakresie na odcinkach od 5 do 8 km. Nie było źle!

Rekordowa Dziesiątka - Poznań 2019

Rekordowa Dziesiątka – Poznań 2019

Schody zaczęły się w lutym. Ilościowo trening się nie zmienił, bo przebiegłem 262 km (a luty o 3 dni krótszy od stycznia), a intensywność delikatnie wzrosła. Jednak na Uczelni zaczęliśmy przygotowania do obchodów 20-lecia, więc tempo i ilość pracy rosły. Na początku marca pracowałem praktycznie cały czas (albo w firmie, albo w domu). Byłem przemęczony, bo Laura też wymagała większej opieki i zaangażowania.  Z ratunkiem przyszła żona Iza, która zorganizowała weekendowy wyjazd do Mikołajek. Zmiana tras biegowych i odcięcie się od bieżących zadań – tego było mi trzeba! Pomimo, że zaraz wróciłem do codziennego kieratu, biegało się dobrze. Wielkimi krokami zbliżała się „Rekordowa Dziesiątka” w Poznaniu. Jeszcze w środę przed zawodami potrafiłem zrobić 4×1 km w zakresie od 3:32 do 3:15, żeby w czwartek pójść spać o 18:10 bez wychodzenia na trening. Do Poznania jechałem w ciemno. Szacowałem swój poziom od 35:40 do 37:10. Nie widziałem, jak zareaguje organizm na maksymalnych obrotach. Wyszło zaskakująco dobrze, bo nabiegałem 35:26! Relację z biegu przeczytacie tutaj.Po tym biegu dostałem dawkę 10.000% pozytywnej energii. Na treningach biegało mi się fantastycznie, ale … nadeszła konferencja, do której długo się przygotowaliśmy. W piękny marcowy tydzień, przez 4 dni pracowałem od 7:00 do 1:00 non stop. Po zakończeniu konferencji nogi bolały jak po maratonie. Ale szybko wróciłem do treningów i już na „Półmaraton Warszawski” jechałem z bojowym nastawieniem.

Zawsze swoim zawodnikom mówiłem, że liczy się to co w nogach, a nie to co w głowie. Bo chęciami i nastawieniem biegów się nie wygrywa. Przed „Półmaratonem Warszawskim” o tym zapomniałem.  Było ciepło, ale ja ochoczo przemierzałem kolejne kilometry po 3:43-3:48. I tak się zastanawiałem, kiedy odjechać moim rywalom, Marcinowi Stańczakowi i Krzyśkowi Bałatce, z którymi lecieliśmy na 1:20. Przyszedł 14 kilometr i moje nogi odmówiły współpracy. Wyszły braki w treningu. Nie było tragedii, bo 15 km wyszedł jeszcze w 3:55. Ale grupa i rywale zaczęli odjeżdżać. Wiedziałem, że jest po biegu. Postanowiłem z godnością doczłapać się do mety. Do 20 kilometra utrzymałem równe 4:02, ale ostatni odcinek to już był spacer w 4:25. Na mecie zegar pokazał 1:21:35. W sumie na tyle byłem przygotowany. Ten bieg był dla mnie lekcją pokory, że organizmu się nie oszuka.

OSHEE 10 km - 2019

OSHEE 10 km – 2019

W kwietniu kontynuowałem przygotowania do bieg Oshee 10 km w ramach OWM. Zrobiliśmy z Dubielem parę fajnych treningów (np.; 4*1600m). Jechałem na zawody w bojowym nastawieniu. Ruszyłem odważnie z grupą na 35:00. Do 7 kilometra wystarczyło mocy, a potem była już walka o jak najlepszy czas. Nie było już takiego ciągu jak w Poznaniu. Pomimo to nabiegałem 35:24. Po tym biegu podjąłem decyzję, że 12 maja nie wystartuję w Półmaratonie w Bydgoszczy, ale w Biegu Europejskim w Płocku.

Kolejny start odbył się w ramach rodzinnego wyjazdu do Krakowa. Na błoniach rozegrany został Minimaraton im. Piotra Gładkiego na dystansie 4,2 km. To był start eksperymentalny pod kątem Biegu Europejskiego. Postanowiłem bardzo mocno rozpocząć i zobaczyć, czy wytrzymam. Początek poszedł zgodnie z planem – pierwszy kilometr w 3:17. Dalej już nie było tak różowo. Każdy biegł sam, więc ciężko było utrzymać tempo, które spadło do 3:25. Na końcówce nie byłem w stanie poderwać się do finiszu, przez co przegrałem podium w kategorii o 4 sekundy. Średnia wyszła poniżej oczekiwań, bo 3:25/km.

Minimraton Kraków 2019

Po Krakowie ruszył sezon na spikerowanie biegów. W długi weekend prowadziłem Półmaraton w Grudziądzu i duathlon w Duninowie Nowym. Przy tym wszystkim trenowałem, a po długim weekendzie Izka wróciła do pracy. Po spokojniejszym kwietniu problem braku regeneracji znów powrócił. Swój trening oparłem więc na krótkich odcinkach, które realizowałem z Budką, Chętką i Dubielem.

Bieg Europejski 2019

Bieg Europejski 2019

Czułem niestety, że moc uchodzi, ale tradycyjnie na Biegu Europejskim postanowiłem powalczyć. Zawody w Płocku ułożyły się podobnie jak w Krakowie. Tyle, że to zamiast ja zaskoczyć rywali zrywem od startu, to sam zostałem zaskoczony tempem przez rywali. Podobnie jak w Krakowie, do 1,5 kilometra trzymałem grupy, potem puściłem i każdy leciał swoje. Jednak w Krakowie biegłem cały czas poniżej 3:30/km. W Płocku końcówka to już rzeźbienie po 3:33/km. Wynik na mecie to 17:19 (średnia 3:28/km). Ten start kosztował mnie tyle sił, że postanowiłem zakończyć rundę.

Jeszcze za 2 tygodnie pobiegłem 10 km w 40 minut podczas sztafety ¼ IM Garmin Iron Triathlon, ale to już było rzeźbienie bez treningu i po imprezie. Przy okazji udało się zająć … 1. miejsce w sztafetach.

Sztafeta Garmin Iron Triathlon 2019

Sztafeta Garmin Iron Triathlon 2019

Po kilku tygodniach z minimalną dawką biegania czuję już głód. Pomimo zapowiedzi powrotu na maratońskie trasy, zdecydowałem, że odpuszczam w tym roku królewski dystans. Przy obecnym trybie życia nie dam rady dobrze się przygotować. Moim głównym startem będzie „Półmaraton Dwóch Mostów” w Płocku. Podjąłem także ważną decyzję, że powracam do współpracy z Wojciechem Więckowskim, która zawsze przynosiła oczekiwane efekty.

Jesienią na trasach biegowych planuję wystartować:

3 sierpnia – Bieg Św. Dominika – Gdańsk – 5 km

17 sierpnia- Bieg Obrońców Płocka – 10 km

5 września – Warsaw Truck Cup –Warszawa – 3000 m

8 września – Gąbińska Dziesiątka – 10 km

15 września – Półmaraton Dwóch Mostów – Płock – 21,1 km

28 września – Bieg Soczewki z BOP – 11,5 km

Śledźcie moje poczynania na profilu Facebook.

Niech moc będzie z Wami!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *