Moc jest z nami, czyli sierpniowe starty!

Tradycyjnie drugą połowę czerwca poświęciliśmy na roztrenowanie, a lipiec przeznaczyliśmy tylko na trening.

Tradycyjnie też rundę jesienną zaczęliśmy w środku lata od startu  Biegu Św. Dominika w Gdańsku. Na ten wyjazd, pomimo sezonu urlopowego, przygotowałem naprawdę silną ekipę.  Wśród dziewczyn trzonem ekipy miały być Gwiazdy, czyli Aneta i Agnieszka. Naciskać je miała zawodniczka, z którą rozpocząłem współpracę w czerwcu, czyli Ania Blachowska. Po świetnie przepracowanym lipcu moją najmłodszą zawodniczkę dopadła kontuzja stawu skokowego i była zmuszona zrezygnować z debiutu w barwach BzD. Na szczęście w zastępstwie pojawiła się niezawodna Żaneta Cybulska, która poratowała mnie nie pierwszy raz. Skład uzupełniły Sandra i Ola, które w Gdańsku miały zbierać nowe doświadczenia.

Wśród chłopaków skład był mocny: Dymek, Chętka, Kokocki, Adamczyk, Ławnicki i nowy zawodnik na pokładzie BzD Paweł Wojtczak. Niestety choroba wykruszyła Pawła Kokockiego, ale godnie zastąpił go zawodnik z Płocka – Przemek Obara.

Pomimo braku klimatyzacji w busie do Gdańska ruszyliśmy w bojowych nastrojach. Upał dał się we znaki także podczas zawodów, ale … pogoda była taka sama dla każdego. Na pierwszy ogień poszły dziewczyny.

Moje zawodniczki potrafią dobrze biegać taktycznie i każda z nich kontrolowała swój bieg.  Bardzo dobrze wyglądała Agnieszka Budek, która z każdym okrążeniem przesuwała się do przodu. Finiszowała na 11 OPEN w super czasem 18:40 (nowa życiówka i rekord ekipy). Biorąc pod uwagę, że wynik zrobiony tylko z biegów ciągłych, rozbiegań i przebieżek, to boję się pomyśleć co będzie w sezonie.

Równy, kontrolowany bieg bez przygód zaliczyła Aneta Turalska. Aneta zaczęła przygotowania do sezonu 2 tygodnie później, więc jej czas 20:05 uznaję za dobry prognostyk.  Na mecie dobre 20 miejsce w OPEN.

Nieźle pobiegła Żaneta, która po całym dniu kibicowania Grześkowi w Gdyni przyjechała jeszcze na popołudniowe ściganie do Gdańska.  Czas 21:04 jest bliski życiówki, ale dla naszej ekipy był bardzo ważny.

Dystans 5 kilometrów „odczarowała” Ola Bigorajska, która dotychczas biegała w okolicy 27 minut. Tym razem życiówka zdecydowanie poprawiona na 26:24 i 199 miejsce na mecie.  Mam nadzieję, że Ola zaskoczy na dłużej i poprawi też życiówki na dłuższych dystansach.

Po dłuższej przerwie na trasach pojawiała się Sandra Sztal, która ukończyła swój bieg dziewczyn z czasem 27:39 co dało 156 miejsce. Sandra biegała już dużo szybciej i obiecała, że jesienią wróci do dawnych rezultatów. Ale najważniejsze, że debiut „na Dominiku” ma już za sobą.

Dobre wyniki dziewczyn podbudowały nas do trzymania wysokiego poziomu. Wystartowaliśmy o godzinie 16:05. Było gorąco i zbierało się na burzę. Ale co zrobić, trzeba było biec.

Jak zawsze start był ostry. Ja na kresce ustawiłem się z Krzyśkiem Chętką i Pawłem Wojtczakiem. Mieliśmy razem pobiec.  Niestety od razu po starcie straciliśmy kontakt z Pawłem, który „leciał swoje”.   Ja też leciałem swoje, ale nawet na krok nie odstępował mnie Krzysiek. Biegliśmy równym tempem. Zerkałem kątem oka, kiedy żółta koszulka zniknie, ale Krzysiek nie miał zamiaru łatwo sprzedać skóry. Przypomniał mi się bieg z 2016 roku, gdzie podobną taktykę zastosował Marcin Dubiel.  Wiem, że Krzysiek jest nieobliczalnym zawodnikiem, nie chciałem ryzykować  rywalizacji na krótkim finiszu. Powtórzyłem manewr sprzed dwóch lat. Po minięciu 4 kilometra rzuciłem wszystkie siły na szalę i rozpocząłem długi finisz. Jako, że mam zasadę nie oglądania się za siebie musiałem napierać do samej mety, bo nie wiedziałem, co zrobi Krzysiek.  Wbiegłem na metą w wynikiem 17:28 (29 OPEN), Krzysiek chwilę za nową z życiówką 17:37 (32 OPEN). Nie minęło kilka sekund i na mecie pojawił się Paweł Wojtczak z czasem 17:45 (35 OPEN).  Nasze wyniki może nie są rewelacyjne, ale:

– Krzysiek nie biegał ostatni tydzień przez kontuzję pleców i przyjechał na zawody prosto z … Duisurga w Niemczech. Krzychu to prawdziwy walczak,

– Paweł po wiosennym kryzysie formy powoli wraca na dawne obroty, ale na razie, podobnie jak Agnieszka Budek, opieramy się na treningu ładującym,

– ja borykałem się z problemami prawie rok. 17:28 to mój najsłabszy wynik na tej trasie, ale cieszę się, że wróciłem do przynajmniej przyzwoitego poziomu.

Dobry wynik dla ekipy wykręcił Przemek Obara. Czas 16:36 i 18 miejsce OPEN bardzo nam pomogły.

Niezłą życiówkę wykręcił Robert Ławnicki. Tydzień wcześniej na 10 km pobiegł 41:07, a w Gdańsku na 5 km poleciał 19:38. Ława ewidentnie jest na fali.

Kilka sekund  z życiówki urwał też Marek Adamczyk który nabiegał 24:26 i poprawił czas z Biegu Europejskiego. Marek trenuje regularnie, więc skoczenie na wyższy poziom to tylko kwestia czasu.

Jak zawsze wiele emocji wzbudził bieg elity w ramach Mistrzostw Polski Mężczyzna na 10 km. Pod nieobecność maratończyków startujących  Berlinie zdecydowanie wygrał Marcin Chabowski.

Emocje były też na dekoracji, gdzie czekaliśmy na weryfikację wyników. I tutaj same miłe wiadomości w kategoriach:

– Aneta Turalska – 3 miejsce w K-25,

– Agnieszka Budek – 1 miejsce w K-30,

– Przemek Obara – 3 miejsce w M-20.

Długo trwało podliczanie drużynówki, bo jak zwykle znaleźli się tacy, co „edytowali” swoje zgłoszenia po zawodach. Nasza drużyna zajęła 4 miejsce OPEN, a drugie w klasyfikacji drużyn amatorskich. Do zwycięstwa zabrakło zaledwie 31 sekund! Pomimo to jest to nasz duży sukces.

Anecie Turalskiej mało było wrażeń i dzień po Bieg Św. Dominika wystartowała w Aquathlonie w Kruszwicy na dystansie 500 metrów pływania i 5 km biegu. Aneta wypadła bardzo dobrze, bo zajęła 2 miejsce w rywalizacji kobiet.

Także w niedzielę o najwyższe laury na swoim podwórku w Szczecinku walczyła Kamila Werner. Kamila wystartowała w biegu na 15 km. Zajęła wysokie 3 miejsce OPEN i 2 w kategorii wiekowej.  Pomimo upału wykręciła dobry czas 1:04:20.

dav

W miniony weekend w błocie i wodzie walczył z rywalami Przemysław Głoskowski. Wystartował w kultowym Biegu Katorżnika w Lublińcu. Przemek nie dał szans rywalom i drugiego na mecie zawodnika w swojej serii pokonał o 2,5 minuty. Cieszę się, że miałem niewielki wkład w sukcesy Przemka. Współpraca z tak ułożonym zawodnikiem to zaszczyt i przyjemność.

Przed nami pracowity sierpień.  Starty w Bodzanowie i w Biegu Obrońców Płocka. Następnie 8-dniowy wyjazd na obóz treningowy do Szklarskiej Poręby. Będzie to decydujący etap przygotowań do Półmaratonu Dwóch Mostów.  Cała ekipa trenuje, są w formie, więc na „Mosty” wystawimy tradycyjnie bardzo mocny skład.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *