Jesienne biegi, czyli BzD w gazie!

Dobra, dobra, jestem „skontuzjowany”, ale w sumie to jedyna smutna informacja, którą mogę Wam przekazać. A z dobrych? Będzie o czym pisać …

Z wyjazdu z Berlina pozostaną piękne wspomnienia związane z tym monumentalnym miastem, a przede wszystkim maratonem. Warto było jechać po to, żeby stanąć na starcie i przebiec zaledwie 7 km.   Do tego mamy pamiątkowe zdjęcie razem z moją Izą pod Bramą Brandenburską, więc można było wracać do domu. Robert Ławnicki obronił honor ekipy i w wynikach końcowych BMW Berlin Marathon jest nasza nazwa. Gratuluję Mordeczko walki na trasie pomimo braku przygotowania i kontuzji!

W czasie naszego pobytu w Berlinie wspaniały sukces odniosła Kamila Werner, czyli zawodniczka ze Szczecinka, którą trenuję korespondencyjnie.  W biegu przełajowym w Czarnoborze koło Poznania na dystansie 12 km zajęła drugie miejsce OPEN.  Starty  Kamili to już nie przelewki! Średnia na trudnej trasie wyszła 4:15/km, więc jak na płeć piękną to jest już poważne bieganie!

Natomiast w ostatnią niedzielę obyła się 37 edycja Biegu Soczewki z BOP. Od kiedy działa „Biegaj z Dymkiem” zawodnicy mają niemal „obowiązek” startować w tej imprezie.

W tym roku pogoda była wręcz idealna dla biegaczy (spikera w sumie też 😉 ), więc liczyłem na dobre rezultaty moich zawodników. Ale to czego dokonali przeszło moje najśmielsze oczekiwania. W czasie dekoracji praktycznie nie schodzili z podium!

Zaczęło się dobrze od premierowego biegu na 5,8 km. Wystawiłem tutaj dwóch zawodników z ekstremalnie innym doświadczeniem. Z Julkiem Wójcikiem współpracujemy 2 lata, ale większość tego czasu stracił przez kontuzje. Powoli wraca do zdrowia i ekipy. Zgodził się pomóc i pobiec na 5,8 km w drużynie. Natomiast Krzysiek Chętka to człowiek, z którym współpracuję … od 2 tygodni. Szybko doszliśmy do porozumienia ws. dystansu na Soczewce. Chłopaki pobiegli bardzo dobrze. Julek zajął 3 miejsce OPEN. Tuż za nim finiszował Krzysiek, który zajął 4 miejsce OPEN i pierwsze w kategorii + 20 lat. Mam nadzieję, że Julek wróci do regularnego trenowania, bo nadal widzę w nim potencjał. Natomiast Chętce przypatrzcie się dokładnie z przodu, bo wiosną będziecie oglądać jego plecy. Wiem co piszę.

Ekipa została dobrze podbudowana wynikami kolegów i dała czadu na głównym dystansie.

Pod moją nieobecność (kontuzja + spikerowanie) oraz Pawła Kokockiego i Krzyśka Skroka (inne starty) kolejny raz liderem drużyny był Łukasz Bucholc. I kolejny raz nie zawiódł. Zajął 12 miejsce OPEN i 3. w kategorii wiekowej M-30.
Wypadkiem przy pracy był występ Konrada Kowala w Półmaratonie Dwóch Mostów.
W Soczewce pobiegł bardzo dobry bieg (średnia 4:02/km). Zajął 19 miejsce OPEN i 9
w kategorii.
  Teraz czas „odczarować dyszkę” na ateście.

Pierwszą połowę biegu z Konradem ramię w ramię biegła Agnieszka Budek.  Na drugim okrążeniu Konrad miał się z kim ścigać, natomiast Agnieszka, zgodnie z moimi zaleceniami, kontrolowała sytuację w klasyfikacji kobiet.  Aga potwierdziła swoją wysoką formę przede wszystkim wynikiem lepszym od zeszłorocznego o minutę. Po raz trzeci z rzędu wygrała Bieg Soczewki z BOP.  Trudno mi napisać o biegu Agnieszki coś więcej: po prostu klasa i doświadczenie!

Swój najlepszy wynik na trasie Soczewki uzyskał kolejny nowy zawodnik w ekipie.  Jarosław Matacz, bo o nim mowa, zrobił dwa akcenty na moim treningu, ale już poprawił się o 3 minuty w stosunku do poprzedniego roku (53:31 w tym roku).  Jarek też stanął na podium – zajął II miejsce w kategorii pracowników BOP.

Z Arkiem Kozimińskim trenujemy już 2 lata i jego bieg doskonale odzwierciedla moją filozofię startowania. Arek na poszczególnych punktach pomiarowych zajmował następujące miejsca: 109.-100.-93. i na mecie 75. Ostatni kilometr zdecydowanie najszybszy.  Taktyka zaowocowała nowym rekordem trasy, który wynosi 55:11 i jest o pół minuty lepszy niż zeszłoroczny czas. Teraz czas urwać coś na dyszkę.

Na walkę o wygraną w swojej kategorii wiekowej szykował się pomysłodawca i założyciel „Biegu Soczewka-Płock”, czyli mój tata. Ostatnio był w formie i seryjnie zajmował miejsca na podium. Jednak tego dnia odezwały się stare kłopoty ze zdrowiem i nie mógł powalczyć jak zawsze. Na pocieszenie pozostało 3 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Stasiek będzie musiał wrócić do formy, bo jego czas będzie ważny w drużynówce na „Tumskiej Dyszce”.

Po profesorsku bieg rozegrała także moja Iza.  Na trasie wspomagał ją pacemaker prosto z Berlina, czyli nie kto inny jak Robert Ławnicki.  Izka i Robert też rozpoczęli bieg rozważnie, rozpędzając się z każdym kilometrem. Na półmetku widziałem, że jest dobrze. Mocno się denerwowałem, bo Izka biegła na wysokim miejscu, a rywalki były blisko (zarówno z tyłu i z przodu).  Wiedziałem, że w lesie będzie ciekawy, wyrównany bieg.  Izka, dzięki dużej pomocy Roberta, wyszła z tej rywalizacji obronną ręką. Zajęła 7 miejsce OPEN i 3 miejsce w kategorii + 30. To samo, które ja rok temu w Soczewce, więc obroniła honor rodziny razem z teściem. Najważniejsza informacja: że kolejny raz poprawiony rekord trasy.
Progresja Izki w Soczewce wygląda następująco:
2013 – 1:06:44
2014 – 1:01:13
2015 – X
2016 – 58:43
2017 – 58:10.

O wypadku przy pracy mogę też napisać jeżeli chodzi o półmaraton Oli Bigorajskiej. W Soczewce miała wyznaczony cel czasowy, który został poprawiony o dobrych kilka minut. Ola wykręciła czas 1:03:18, ale co najważniejsze, zajęła 2 miejsce w swojej kategorii wiekowej. Za rok plany wydają się jasne: utrzymać miejsce na podium i pobiec poniżej godziny.

Bardzo dobre wyniki moich zawodników zsumowały się na drugie miejsce w klasyfikacji drużynowej. Ekipa TKKF Płock zdystansowała wszystkich.  Ale pomiędzy 2 a 4 miejscem były nieprawdopodobnie małe różnice!

  1. Biegaj z Dymkiem 3:03:30
  2. Więckowski Team 3:04:58
  3. Gąbin Biega 3:05:30

Wyniki pokazują, że poziom drużyn w regionie się wyrównuje i trzeba naprawdę ciężko pracować, żeby być w czołówce!

Gratuluję wszystkim znajomym i nieznajomym super wyników w Soczewce. Jak zawsze było dla mnie zaszczytem „spikerować” dla Was! Widzimy się znów na Tumskiej Dyszce!

Tego samego dnia Paweł Kokocki wystartował w Grudziądzu XXXVI Międzynarodowym Biegu im. Bronisława Malinowskiego.  Paweł uzyskał na dystansie 10 km najlepszy czas w tym roku.  Wynik 35:02 pozostawia lekki niedosyt, bo było blisko do odczarowania 35 minut. Do tego mój toruński zawodnik od kilku miesięcy boryka się z bólem mięśnia dwugłowego, który odezwał się w Grudziądzu już na drugim kilometrze. Niemniej ostatni sprawdzian przed półmaratonem w Szamotułach oceniam pozytywnie.

Nowy narybek startował także w Biegnij Warszawo.  Ewa Rek w swoim drugim biegu na 10 km uzyskała identyczny wynik 54:06.  Jest niedosyt, że nie było życiówki, ale już słyszałem deklarację, że następnym razie będzie dużo szybciej. Najważniejsze, że kolejne doświadczenie zebrane.

Po pięćdziesiątym starcie można powiedzieć, że zawodnik ma „jakieś doświadczenie”.  A po stu startach przestaje być „początkujący” 😉

Dobrą podbudowę na moim treningu musiał złapać Krzysiek Skrok, skoro ukończył Beskidy Ultra Trail na dystansie 100 km z uśmiechem na twarzy 🙂

No i na koniec niech zaświecą Gwiazdy 😉 W Kutnie odbył się bieg na 10 km.  Po ciężkim tygodniu, a szczególności weselnym weekendzie wystartowała w nim Aneta Turalska.
W kontrolowanym biegu zajęła 2 miejsce OPEN z przyzwoitym wynikiem 41:55.

Sezon startowy jest w swoim apogeum. Już nie mogę doczekać się kolejnych startów.

STAY TUNED

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *