(czy) praca czyni wolnym?

Znane hasło nie kojarzy się zbyt dobrze. Ale czy jest prawdziwe? Ostatnio dużo pracuję, nawet bardzo dużo. Zdałem sobie sprawę dopiero jak dużo, kiedy pierwszy raz w pięcioletniej historii bloga nie napisałem relacji z ważnego biegu.

Bo bez wątpienia 6. Bieg Europejski był dla ekipy Biegaj z Dymkiem bardzo ważny. Jest to także dla mnie ważny bieg, bo pełnię w nim rolę szefa. Tegoroczna trasa chodziła mi po głowie od kilku lat. Pomysł udało się zrealizować teraz i mam nadzieję, że lokalizacja i trasa podobała się startującym biegaczom. Zależało mi na wprowadzeniu atestu trasy, żeby uzyskane wyniki dały zawodnikom prawdziwą informację o ich formie. Tradycyjnie organizacja kosztowała mnie dużo sił fizycznych i psychicznych. Dodam jeszcze, że zawody organizowałem jeszcze w środę i czwartek. Dzisiaj mam jeden dzień przerwy. Jutro robię z PTT DELTA Biegi Rodzinne, a na dobitkę w niedzielę start w Garmin Iron Triathlon.

W 6. Biegu Europejskim udział wzięła silna obsada damska BzD, ale nie zabrakło też zaskakujących męskich powrotów. Ale po kolei.

Tytuł mistrzyni (podobnie jak Konrad Nosarzewski u mężczyzn) obroniła Agnieszka Budek. „Budkowa” poprawiła już w tym roku życiówki na 10 km i w półmaratonie. Przed startem nie wymagałem od niej kolejnego rekordu. Chciałem wygranej i dobrego biegu. Ale Aga nie spuszcza z tonu. W środę przed zawodami biegaliśmy wspólnie na stadionie tempówkę 5×300 metrów (przerwa 2 minuty marsz). Agnieszka była w rewelacyjnej formie. Musiałem się nieźle sprężać, żeby utrzymać jej tempo. W niedzielę Aga potwierdziła wysoką dyspozycję. Poprawiła swoją życiówkę z ORLEN OLIMPIADY o 5 sekund. Nowy rekord ekipy wynosi już 18:48!!! Agnieszka miała ponad minutę przewagi nad kolejnymi zawodniczkami.

Drugie miejsce zajęła ciekawa zawodniczka z Fabianek, która na finiszu wyprzedziła kolejną gazelę z mojego teamu, czyli Anetę Turalską. Anetka zaczęła odważnie, jednak w drugiej części biegu tempo spadło. Czas 19:53 to nowa oficjalna życiówka Anety.  Na pocieszenie trzecie miejsce OPEN. Możliwości na szybsze bieganie owszem są, ale na razie Aneta jest w treningu triathlonowym. Wydolność jest nadal na wysokim poziomie, ale brakuje treningu jakościowego i trochę kilometrażu biegowego. Ale póki co skupiamy się na TRI, a forma biegowa ma być dopiero we wrześniu.

Czyli moje dwie Gwiazdy znów na podium!

Tuż za Anetą finiszował Łukasz Bucholc, który wrócił do startów po długiej przerwie. Czas 20:00 pokazuje, jak duże możliwości drzemią w tym chłopaku.

Idealnie w mój plan wynikowy wstrzelił się Jarek Matacz. Miał złamać 21 minut i nabiegał 20:56. Jarek czyni coraz większe postępy, a w szczególności służą mu krótkie dystanse. Jednak na jesieni dajemy półmaraton do poprawki.

Ciekawie wypadły też starty mojego nowego zaciągu. Marek Adamczyk nabiegał życiówkę 24:30. Jest to o niebo lepszy wynik niż dwa tygodnie wcześniej w Toruniu na 10 km. Na razie Markowi nie pozostaje nic innego niż realizować zasadę 3 T, bo depczą mu po piętach (dosłownie) nasze ekipowe dziewczyny.

Wspaniałym finiszem popisała się Sandra Sztal. Zapewne Sandra czuła, że jest szansa na wykonanie plan z rozpiski, czyli 24:30. Zabrakło jednej sekundy, ale to nie zmienia faktu, że wyszedł naprawdę dobry bieg. Jest życiówka na atestowanej trasie 24:31 i dobre, bo 7 miejsce w kategorii wiekowej.

Na 8. miejscu w kategorii finiszowała Ewa Rek, która większość trasy rywalizowała w ramię w ramię z Sandrą. Wynik 24:37 też mieści się w widełkach, które wyznaczyłem Ewie. Uzyskane przez Sandrę i Ewę czasy pozwalają śmiało myśleć o złamaniu 50 minut na 10 km jeszcze tej jesieni.

Jednej sekundy do życiówki zabrakło Oli Bigorajskiej. Wynik jednak traktuję na plus, bo jeszcze w kwietniu moja najmłodsza zawodniczka borykała się z wielkim kryzysem formy. Udało mi się zmotywować Olę do startu w Biegu Europejskim. Wynik na mecie to równe 27 minut i 24 miejsce w kategorii wiekowej.

W zawodach wystartowała także moja najstarsza (stażem oczywiście) zawodniczka, czyli Anka Pogodzińska, która trasę pokonała w pół godziny.

W Biegu Europejskim dzieci wystartowały tradycyjnie pociechy naszej ekipy. Na zdjęciu poniżej Filip prezentuje swoje nowe okularki na starcie biegu na 100 metrów.

Dwa razy na trzecim miejscu swoje starty kończył Paweł Kokocki. W sobotę zajął 3 miejsce w silnie obsadzonym biegu na 5 km w ramach Biegu Piastowskiego w Inowrocławiu. Paweł na niepełnej trasie nabiegał 16:02 i uległ niecałe 20 sekund doświadczonemu Ukraińcowi Juriemu Blachodirowi.

Natomiast w środę Paweł zajął 3 miejsce w Grand Prix Torunia w przełajach. Teraz nasz rekordzista wybiera się na zasłużone roztrenowanie i jesienią startujemy z przygotowaniami do maratonu.

Czeka nas ciekawa niedziela. W ramach Garmin Iron Triathlon wystartuje jedna sztafeta z Gwiazdami w składzie. Będzie też dużo startów indywidualnych! Mam nadzieję, że uda mi się wyrobić z relacją wcześniej, bo czuję, że będzie się działo!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *